Myślę że warto, bo 5.1 zapewnia lepsze właściwości niż zwykłe DOT 4 głównie przez to, że zawiera dodatkowo silikon. Ale tu powstaje problem, ponieważ nie można go mieszać z czwórkami - musisz opróżnić do zera cały układ hamulcowy i dopiero wtedy zalewać i odpowietrzać.
Natomiast w kwestii osiągów lepsze są płyny typu RBF, które mimo bycia DOT 4 zapewniają jeszcze lepsze parametry. Sam lałem kiedyś Ferodo 5.1 a potem Millers RBF 300+ i lepiej oceniam ten drugi.
1. Najpierw zrób karoserie, 2. Potem zadbaj o zawieszenie i hamulce, 3. Teraz dopiero możesz modzić silnik. EE8 -> Subaru GF8 -> ED6 + BB9 -> Subaru GRF http://www.youtube.com/watch?v=OwwaZjWcMOE
Mam teraz jakiś ATE niby do 285 czy jakoś tak , i nie udało mi się nigdy... prędzej dwa razy klocki dały sobie spokój z hamowaniem. Ale to były TRW więc nie dziwne.
Właśnie to mnie zawsze fascynuje, że na codzień praktycznie nikt nie zagotował zwykłego płynu hamulcowego, a są warciaci, którzy zalewają np Motula RBF660. Pozostaje pytanie po co, chyba tylko po to, żeby w opisie auta na forum ładnie wyglądało.
Ja np w tym sezonie upalałem w rajdówce jakiś zwykły śmieciowy DOT4 kupiony na stacji benzynowej. Startowałem na R888 na trackdayu w Białej Podlaskiej. Odcinek prawie 5 km z tego co pamiętam, jeżdżony XX razy i nie udało mi się zamęczyć hebli. Na innej imprezie raz tylko się udało to zrobić na odcinku, ale to stanowczo przegiąłem z używaniem lewej nogi i na następnym odcinku problemu już nie było.
Także można spokojnie wlać sobie zwykły tani DOT4, a zaoszczędzony hajs przeznaczyć na przyjemniejsze rzeczy
Być może niektórym wydaje się że "lepszy" płyn = lepsze hamulce...
Swoją drogą "zwykły" DOT5.1 też nie jest drogi, więc jeśli ktoś chce - niech ma...
Jeśli będzie się dzięki temu lepiej czuł to dlaczego mu zabraniać