Wczoraj wybralem sie na wycieczke. Podczs spokojnej jazdy (120)..nastapil nagly sadek mocy....tak jakby nie bylo benzyny i od tej pory krecil ale juz niechcial zapalic...po wielu rozmaitych pomyslach co to moze byc, zdjelem kopulke i okazalo sie ze srobka od palca rozrzadu wyleciala wiec paluszek nie chcial sie krecic. Znalazlem jakas inna srobke pasujaca idealnie i wkrecilem go ponownie. Auto odrazu odpalilo.. Niestetty nie znalazlem poprzedniej srobki :< mam nadzieje ze wypadla jak zdejmowalem aparat!!!
Obecnie po tej calej sytuacji auto m problemy z obrotami..mianowicie.
- chodzi tak jakby mial zaraz zgasnac!
- szarpie do 2500 powyzej jest juz wszystko ok (tak jak bym ruszal z 3 i dodawal zamalo gazu)
podczs zdejmowania aparatu zgubilem mala czesc uszczelki i zastanawiam sie czy teraz przesto nie przebija....ponizej pokazuje ktora
POMOCY
-
