Sprawa wygląda następująco , dzisiaj rano jak jechałem do pracy moja C-rka zaczęła sie dziwnie zachowywać , no ale -25 C robi swoje , rzecz w tym ze nie działało ogrzewanie , cały czas leciało lodowate powietrze mimo ze auto osiądnęło juz swoją temperature.
Chwile potem temperatura zaczeła juz rosnąć do maxa i tylko tyle co zdążyłem zjechać na bok i wyłączyć bryke zeby sie nie zagotowała . Koleś zholował mnie do chaty po drodze cos pusciło ze auto juz sie nie grzało tak mocno i ogrzewanie również zaczęło działać , mozna powiedzieć wszystko wróciło do normy . Wieczorem przejechałem sie troche zeby zobaczyć czy na pewno wszystko gra , i jak podniosłem maske okazało sie ze mimo tego iz wszystko jest w normie to chłodnica paruje strasznie mocno i leci para dośc mocno , wcześniej odkręcałem korek od chłodnicy i troche płynu poleciało mi po całym silniku , ale czy to mogło by az tak mocno parować ???
Dodam ze zdążyłem wyłączyć auto na czas i nie wywaliło uszczelki , wiec dlaczego az tak mocno paruje ? Czy mógł mi sie zapowietrzyć cały układ i to jest powodem tych objawów czy coś innego?????
Ale temperatura pokazuje jak zawsze (nie cala polowa) ogrzewanie tez dobrze chodzi.