[ Dodano: 2012-02-19, 18:26 ]
Taka tam anegdotka
Robiłem dzisiaj porządek w bagażniku i w sumie skończyło się na tym, że wywaliłem wszystko na zewnątrz i zacząłem od mycia pogłogi... Znalazłem jakąś śrubkę i nakrętkę, chciałem wywalić z innymi śmieciami, ale odłożyłem na bok i stwierdziłem, że później pomyślę, co z tym zrobić. No i tak przy okazji bagażnika wymieniłem jeszcze żarówkę w tylnej lampie, bo się jedna przepaliła... Tylko coś nieudolnie mi to poszło. Źle ją umieściłem w tym zaczepie i przy wkładaniu do lampy, wypadła i leżała na dnie klosza. No to sobie soczyście zakląłem i wziąłem się za odkręcanie lampy, żeby wydostać stamtąd żarówkę. Przy przykręcaniu lampy do budy jedna nakrętka wpadła mi pomiędzy plastiki a blachę, a że się ściemniało i coś ostatnio światło w garażu przestało świecić to już nie chciałem rozkręcać plastików, bo bym potem nie złożył po ciemku... Ale tak spojrzałem na te nakrętki od lampy, potem wróciłem się do nakrętki znalezionej przy sprzątaniu i okazało się, że jest dokładnie taka sama
Ale bym się wk***ił, gdybym ją wyrzucił do śmietnika...

też bym chciała tak umieć i ogarniać coś tam sama sobie w autku
chociażby głupią żarówkę wymienić... 
niektórzy pewnie w takim tempie, jak ja odkręcam śrubkę, wyjmują silnik z auta