Będą nam potrzebne:
śrubokręt płaski (mały)
śrubokręt gwiazdka
klucz oczkowy 12
4 podkładki grubości najlepiej 1,2-1,5 mm z otworem pod gwint M8
Zwykle słysząc uderzający na nierównościach dach wiemy, z której strony dochodzi dźwięk, a jeśli nie, to żeby się zorientować wystarczy przy otwartych obydwu szybach i zamkniętych zamkach złapać dach dwoma rękami najpierw po jednej, następnie po drugiej stronie samochodu i spróbować nim poruszać w stronę maski/bagażnika, jeśli występuje luz wiemy, za którą stronę się zabrać, u mnie stukało po stronie pasażera, nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, w której komuś stukały obydwie strony ale wszystko jest możliwe. Żeby nie było wątpliwości - cały zabieg dotyczy tylnych zamków dachu i tylko je się 'poprawia' - przednich nie ruszamy.
Kontrolnie ruszamy dachem na boki żeby zapamiętać, jak duży mamy luz (przyda się później), zdejmujemy dach, chowamy do bagażnika i krok po kroczku:
- najpierw lampka - podważamy płaskim śrubokrętem szkiełko w miejscu do tego przeznaczonym,
- po zdjęciu szkiełka odkręcamy gwiazdką śrubkę zaznaczoną małym czerwonym kółeczkiem po czym płaskim śrubokrętem podważamy lampkę jak na focie Z TYŁU bo z przodu mniej więcej w miejscach zaznaczonych na zdjęciu są takie głębokie zaczepy, że próbując lampkę wyjąć od tej strony na 99% coś złamiemy zanim wyjdzie,
- lampka może sobie wisieć na kabelkach bo nie jest ciężka, oczywiście można ją odpiąć ale niekoniecznie
teraz zdejmujemy górny plastikowy panel z pałąka, nie ma żadnych śrub, jest na samych zatrzaskach ale trzeba go umiejętnie odpiąć żeby wszystkie wyszły bez uszkodzeń. Robimy to w ten sposób, że przednią część panelu zawiniętą aż nad zamki odchylamy lekko do przodu jednocześnie spychając cały panel w dół (ciągnąc tylko w dół połamiemy zaczepy znajdujące się na zawiniętej do góry części), przekładamy przez otwór wiszącą lampkę,
- i to już wszystko co musimy z auta zdemontować, żeby się dostać do zamków. Jak już się napatrzymy, jak to wszystko wygląda, odpinamy kostkę zaznaczoną na zdjęciu i pamiętamy, żeby ją później wpiąć bo nam będzie piszczeć kontrolka!
- kluczem oczkowym 12 odkręcamy śrubę i nakrętkę zaznaczone na zdjęciu,
- i mamy zamek w ręce. Układamy na nim po dwie podkładki w miejsach, gdzie przechodzą śruby (NA zamek, nie pod śruby
), jeśli podkładki są cieniutkie można więcej niż dwie, docelowo nie powinno być grubiej niż jakieś 3mm,
- umiejętnie ustawiamy zamek z powrotem na swoim miejscu tak, żeby nie pogubić podkładek i skręcamy z powrotem, na końcu WPINAJĄC KOSTKĘ
tak to ma wyglądać:
Zanim założymy panel przymierzamy dach i sprawdzamy czy wszystko gra, zapinamy z wyczuciem (jeśli jest za dużo podkładek będzie się zapinał ciężko i dużo ściągał w dół, wtedy trzeba zmniejszyć ilość podkładek) i obserwujemy, czy dach przy zamykaniu dociska się do uszczelek obniżając troszkę, sprawdzamy na boki czy luz zniknął ewentualnie o ile się zmniejszył (stąd sprawdzanie na początku) jeśli się zmniejszył ale nadal występuje dokładamy podkładkę ale bez przesady
jeśli po założeniu ok. 3-4mm podkładek nadal jest luz mamy auto po dachowaniu albo naciągane...
Jeśli wszystko gra i dach siedzi ciasno chowamy go jeszcze na chwilę do bagażnika i zapinamy panel odwrotnie w stosunku do czynności zdejmowania czyli po przełożeniu przez otwór wiszącej lampki najpierw zakładając brzeg od przodu następnie dopychając do góry aż wszystkie zatrzaski zaskoczą; wciskamy z wyczuciem lampkę na swoje miejsce (najpierw przednie zaczepy później tył lampki dopychamy do góry), przykręcamy śrubkę i zakładamy szkiełko. Ostatnia rzecz - pytamy się czy aby na pewno wpięliśmy kostkę z powrotem (bo później się posypią na forum pytania o piszczący dach mimo zamkniętych zamków) i zadowoleni z siebie wyruszamy na przejażdżkę lub pijemy piwko.
Choć to bardzo prosty zabieg starałem sie pisać przystępnie nawet dla 'leworękich' więc chyba każdy sobie poradzi
pozdrowionka
pirul




