Po jakimkolwiek dodawaniu gazu, czy to na luzie czy podczas drogi temperatura mi się podnosi, aż osiąga maksimum. Na postoju bez gazowania wszystko jest w normie. Chłodnica ciepła, więc chyba jakiśtam obieg jest, płyn oczywiście mam. Wiatrak załącza się tylko przy minimum zapłonie (nie wiem, czy to normalne, ale chyba nie). 2-4 minuty jazdy i muszę robić stop na 2-3 minuty i tak w kółko.
Dodam, co raczej mało ważne, że stało się to 2 dni po dolaniu oleju i z takich ciekawostek: w ten sam dzień, co posypał mi się do końca panel nawiewu i zawiódł mnie raz rozrusznik (poszło na popych i teraz odpala normalnie).. W weekend straciłem także dwie opony, więc miałem już chwilę załamania z myślami o dizlowozach, ale na szczęście mi przeszło.
Myślałem, że to może tylko wskazówka wariuje (bo lekko podskakuje już od pierwszego naciśnięcia pedału gazu), ale jak już jest temp. dość wysoka to zaczyna strzelać z wydechu..
Mam małe pole manewru, jestem 250km od auta (musiałem do pracy jechać), ale dziś ojcu to zlecę, normalnie w zbiorniku da radę to zobaczyć? i czym to by mogło być spowodowane i co oznaczać.
To, że nie ma oleju w płynie chłodzącym to nie znaczy, że uszczelka jest cała. Zawsze może być przedmuch komora spalania - obieg chłodzący.
Ja u siebie kiedyś miałem grzejący się silnik i wyszło, że pompa wody "ukręciła" się. Pompa wyglądała po wyjęciu na sprawną, ale wirnik "ślizgał" się na ośce przy większym obciążeniu. Efekt był taki, że na wolnych obrotach silnik trzymał temperaturę, ale na obrotach to już obieg nie wyrabiał i wskazówka temp. szła na czerwone pole.