Jak jest sie mlodym to sie nie jedzie najaranym na samochod i w dodatku samemu...ja swoj widzialem dopiero po 3 dniach od zakupu. Najpier pojechal znajomy i obejrzal i dał zaliczke, pozniej moj braciak pojechal obejrzal z kazdej mozliwej strony i jak go znam to z perspektywy silnika pod maska tez
przejechał sie w kazdy mozliwy sposob i dopiero zaplacil. nastepnie ja go dostalem.
Marcina nie znam ale sadze ze jak kazdy kto sprowadza auta chce na nich zarobic i robi to co zwykle, ladny wyglad malym kosztem...dałeś sie nabrac i przykro mi z tego powodu...
Na twoim miejscu nie wypisywał bym takich glupot ze po 3 miechach ma ktos przyjechac po auto i oddac Ci pieniadze - bo albo jestes w glebokim szoku po wizycie u mechaniora albo orenzada z komuni Ci sie za mocno odbiła..
Jak go pozwiesz to mozesz miec problemy. Bedziesz musial oddac mu za przyjazd na sprawe, za jego adwokata, za czas poswiecony i w sumie mozesz wtedy oddac auto za friko i zostac z niczym
WIEC NA PRZYSZŁOŚC JAK JEDZIESZ PO SAMOCHOD BEDACY TWOIM MARZENIEM TO WYGŁASZCZ KONIA W STAJNI KILKA RAZY I WEZ OSOBE KTORA SIE ZNA A PRZY TYM OBAJ MIEJCIE OTWARTE SZEROKO OCZY
Do MODERATOROW: juz wiem czemu nie wszystkie moje posty sa wklejane w tematy



racuchowy ed -