Mam pewien problem. Od jakiegoś miesiąca coś tak dziwnie w mojej hondzi świszczy/huczy (lecz nie ciągle tylko takie przerywane świsty jak stukanie) pod maską. Zaczęło się właściwie po wizycie u mechanika (tak mi się wydaje, być może to przypadek) po wymianie zbiorniczka z płynem do spryskiwaczy. Dlatego podejrzewałam, że coś zostało źle przykręcone i stąd ten efekt, plastik się o coś obija. Wczoraj byłam na regulacji zaworów w ASO. Pan zakomunikował, że odbyło się bez atrakcji, ale gdzieś w jednym miejscu jest luz na prowadnicy zaworowej i że "to może być delikatnie słyszalne". Zapytałam go ile kosztowałoby usunięcie tego, rzucił hasłem, że ok 1000 zł
Nie za dużo?? No nic, wróciłam do domu i dziś pojechałam na uczelnię. To stukanie jest teraz o wiele wyraźniejsze i częstsze. Właściwie słychać je cały czas jeżeli obroty silnika spadają do 900-800. Powyżej 1000 zjawisko nie występuje. Macie jakiś pomysł co to może być? Dodatkowo mam wrażenie, że jest to bardziej słyszane w samochodzie, ale dźwięk zdecydowanie pochodzi spod maski...:/
Silnik (D16Y8) suchy, nie bierze oleju, pali raczej niewiele, ok. 7-7.5l/100. Na liczniku prawie 200 tys km.
Aaa i powiedzcie mi proszę czy przy regulacji luzów zaworowych należy umyć komorę silnika (gdzieś tak przeczytałam)? I czy możliwe jest aby wyregulować zawory w 2,5 godziny? Tzn czy silnik jest w stanie w takim czasie odpowiednio wystygnąć (na dworze 15 stopni) po dwudziestokilometrowej wycieczce do serwisu...

