Panowie, problem mam niesamowity.
Zakupiłem amorki KONI obnizone o blizej nieznan wartość.
do tego spręzyny WeaponR regulowane.
Przód udało się pięknie złożyć i obniżyć, prześwit między oponą a nadkolem dosłownie 2cm, nie obciera nawet przy wielkich dziurach i pięknie tłumi.
Natomiast tył to problem, złożenie poszło ok, obniżenie tak jak przód też, tutaj też nie obciera. Niestety wg mnie żle tłumi wyboje. po wjechaniu w jakich duży dół w ulicy auto najpierw siada w dole potem jest wybijane w góre i dopiero po ponownym "przusiądnięciu" skok jest jakos wytłumiany.
Wydedukowałem, że może amory są za długie to tych już obniżonych sprężyn.
Jak podnosze samochód na podnośniku to robi mi się przerwa między spręzyną o kopułką od amorka, a sama sprężyna jest lużna. Podejżewam, że to samo dzieje się na wybojach.
Teraz pytanie co dalej....
Jest jedno rozwiązanie podwyższyć samochód o tą różnicę między amorem a sprężyną, ALE TAK PIĘKNIE WYGLĄDA, JAK PODCHODZE TO PŁACZE NIE PODWYŻSZAJ MNIE, MI TAK NISKO DOBRZE.
ktoś gdzieś mi rzucił dwa pomysły, wymień się z kimś na amory (te moje mają 2 tygodnie),
lub przytnij trzpień amora o tą różnice, nagwintuj na nowo i oddaj do przetoczenia (trzpeń na końcu jest zwężany)
Co wy na to?
Czy można w ogóle robić coś takiego jak przycinanie amora?? czy coś to da?? oprócz tego że pewnie amor padnie?
Ja mam obawę, nawet jeśli miałby to ktoś profesionalnie zrobić??
HELP.
