ze po tym jak padl akumulator wlaczyl sie alarm - wyl w nieboglosy , rozladowal calkowicie akumulator - i tyle. Naladowalem akumulator na maxa - i co sie okazalo ... ze po dniu stania znowu PADL!!!!! (akumulator z 03r. ) Wiec teraz zaczyna sie zabawa - co sie moglo stac? - bo uwaga... ja rozumuje tak ... ze jak silnik i auto jest wylaczone - bez klucza w stacyjce - to nie powinno byc przeplywu pradu .... a co sie okazuje ze jest!!!! bo jak sie klema po przytyka do biguna ktoregos to jest iskra - czyli prad plynie!!! wiec stad szybko padajacy akumulator. Teraz pytanie - czemu plynie ten prad???? pozostaje mi po kazdym przyjedzie ladowanie akumulatora i odpinanie jednej klemy by nie pobieral mi pradu... - nie chce na razie kupowac new akumulator - bo pewnie i jego mi rozladuje ... chyba ze akumulator od tego spiecia z alarmem sie jakos sfajfczyl - chodz wg mnie malo prawdopodobne - tak wiec pytanie do Was ? co o tym myslicie? ( aha alarm teraz wylaczylem tym malutkim kluczykiem- btw rozumiem ze wtedy jest alarm calkowicie wylaczony - czy mimo wszystko jest na "czuwaniu"?)
jak byscie zaradzili z problemem - ewentualnie do kogo sie zwrocic o pomoc .. czy po prostu to jednak akumulator szlag trafil i jest do wymiany ... czekam na help
pzd JK



!!!
