Witam.
Wczoraj wieczorem w autku jeszcze wszystko ładnie chodziło, w tym i sprzęgło, którego nawet nie czuło się pod noga. Dziś chcąc zrobić rundkę na stacje, okazało się, ze z jakiegoś powodu pedał zaczął chodzić jak w 20 letnim traktorze. myślałem, ze przymarzło i lada moment odpuści, ale po 3km na stacje i z powrotem problem nie ustal. Jakiś pomysł co się mogło stać?
Wątpię, zęby miało to jakieś znaczenie, ale autko stało zaparkowane na górce na oko około 20 stopni, z wbita dwójka.
Pozdrawiam
Edit: Sprzegielko tak jak ciezko sie wciska, tak tez wolno odbija. zdejmuje buta z pedala, i zdarze odstawic noge obok zanim odbije do konca.


