zadnej filozofi nie ma, nagrzewasz opalarka tak zeby sie zrobil miekki klej i jak seryjna lampe rozklejasz tylko nie mozesz naginac za mocno bo peknie klosz, delikatnie po kawalku i pojdzie, 30 min roboty
Lampe wkładasz do pudełka, pudełko zamykasz, robisz otwór, przez który wkładasz opalarkę. Podgrzewasz, a następnie odciągasz klosz od "tyłu" lampy - np. przy pomocy drewnianej łopatki (takiej jak do patelni)
Z tym podgrzewaniem to tak ostrożnie. Piekarnik bym zostawił mamusi na ciastka. Raczej opalarka i też grzanie raczej kleju i tylu lampy a nie samego szkła (plastiku) Bo jak przesadzisz to albo sie zdeformuje albo pojawią mikro pęknięcia. Wiec raczej mega spokojnie powoli delikatnie bez napierania Ja uzywalem nożyka Stanley ma mocne ostrze i nie peka ale przy tym elastyczne wiec ciężko jest tak naprężyć szkło żeby pękło . CIERPLIWOŚĆ to na pewno złoty środek
A ja twierdze inaczej piekarnik jest dobrym rozwiazaniem. Rozgrzewasz piekarnik, zakładasz rekawice bierzesz lampe i wkładasz do piekar. cały czas trymasz ja i obracasz jak sie juz zrobi lakko ciepła to wyciagasz i prubujesz jak idzie, wrazie czego jeszcze raz itd. To mój sposób.