Pali na dotyk, nawet po długim postoju. Jednak jak załapie temperaturę (zanim jeszcze załączy się wentylator) to zaczyna się lekkie strzelanie w wydech, falowanie obrotow i w końcu gaśnie - potem już nie odpala, a jak go trochę zakręce to strzela w wydech. Dźwięk lekko stresujący więc przestałem go męczyć.
Ale sprawdziłem po nocce i było dokładnie tak samo.
Wymontowałem przekaźnik pompy paliwowej ale nawet po przelutowaniu jest to samo. Zresztą po przekręceniu kluczyka slychac "cyk" przekaźnika i słychać pompe.
Czy to może być problem z ustawieniem zapłonu? Przed zimą wymieniałem aparat w "terenie", czyli nieznanym warsztacie i nie jestem pewny czy dobrze go ustawili. Teraz troche strach jechać do warsztatu (daleko mam) bo moge nie dojechac

