)
wczoraj jade sobie normalnie nie ciagnac polowki do konca i nagle widze fajkny zakret a że ślisko bylo to sobie zredukowalem troche (ale nie tak zeby na tamtym biegu flaki wypluł) i na zakrecie w pizde na dwojce!! rzucilo fajnie troche autkiem wyjechalem na prosta i nagle takie stukanie slysze metaliczne... mysle cholera panewka? akurat bylem z kumplem i ten powiedzial a wez przygazuj wiec wziolem go normalnie rozpedzilem 2,3,4 i nie bylo czuc zadnego spadku mocy, falowania obrotow czy szarpania wiec jesli chidzi os trate mocy to jej nie bylo ale jak dodawalem gazu to glos (to stukanie) bylo i jest sszybsze w zaleznosci od obrotow silnika ale nie jest glosniejsze niz przy biegu jałowym... na gazie normalnie jedzie, na paliwie tez.. zapala silniok i gasi sie normalnie wiec nioby OK tylko to stukanie Smile a stukanie jest po lewej stronie silnika od strony rozrzadu i alternatora i jest dosc glosne gdy otworzy sie maske... wiec co to moze byc?

i klekoce
okazalo sie ze uszczelka pod kolektorem wydechowym padla i dlatego tez tak napierdziela