Strona 1 z 2

Czy Honda musi rdzewieć?

PostNapisane: 2010-03-21, 15:46
przez Mibars
2 tygodnie temu doszorowałem sobie dokładnie auto po zimie, głównie celem zmycia soli i oszacowania "strat" po zimie. Wtedy znalazłem rdzawy zaciek przy dachu spod uszczelki przedniej szyby, z lakiernikiem uzgodniłem, że to nie jest pilne, na razie wsmarowałem tam jakiś smar, żeby wodę wyprzeć i tak ma wystarczyć, co najmniej do lata.

Poza tym do lakiernika miałem podjechać na przycierkę, starty lakier na rynience, rdze co sie jesienia na klapie tylnej przy odpływie pojawiła. Do roboty mam również prawy próg z dziurą, ale to robota na lato.

Dziś znowu myłem auto (przypominam - 2 tygodnie) - i teraz myślałem, że coś mnie strzeli:

-Obydwa nadkola tylne, ale nie tam, gdzie zazwyczaj, tylko od strony przodu - RDZA.
-Pojawiły się 2 plamki na drzwiach pasażera w okolicach dolnego plastiku
-Przy prawej postojówce

No ja piernicze, 2 tygodnie temu tego nie było!

W sumie mam 9 miejsc z korozją, auto było równo rok temu lakierowane, jeszcze za czasów poprzedniego właściciela. Czy to jest normalne tempo "zjadania" CRXa?

PostNapisane: 2010-03-21, 15:48
przez ProLans
tak hondy rdzewieją, a te pomalowaniu znacznie szybciej, czasem dłużej czasem krócej ale szybciej od hond z oryginalną warstwą lakieru, wynika to po części z różnic składowych lakierów, nowe lakiery są mniej trwałe, ale odpowiednie dbanie wydłuży okres "bez rdzewienia".

PostNapisane: 2010-03-21, 15:51
przez luxu$
Najlepiej cała zima w garażu :) w książce serwisowej powinni takie rzeczy pisać :D

PostNapisane: 2010-03-21, 15:55
przez dymek1988
Mibars, nie tylko Ty masz problemy :razz: a trafic kogos kto zrobi dobrze, zeby nic nie wyszlo to szukanie igly w stogu siana :nieok:

PostNapisane: 2010-03-21, 16:10
przez Mibars
Auto trzymam w garażu, ale wyszło, że od nowego roku jeździłm nim praktycznie codziennie.

Czy na nadkolach tylnych, od strony koła nie powinno być jakiegoś baranka, czy czegoś bardziej trwałego od lakieru? Albo jakiegoś plastikowego nadkola?

Mam dla przykłądu miejsce, gdzie lakieru nie ma, ale rdza się jeszcze nie pojawiła - tak, jakby piach spod koła (i sól, ostatnio kawalątek jechałem za solarką ok 80km/h sól potem znajdowałem we wszystkich zakamarkach auta)

Dylemat... Łatać to wszystko i czekać na nowe? Da sie zrobić coś, żeby tak to nie wyglądało?

Ciekawostka - w garażu obok mnie stoi Micra, która zimą raczej mało jeździła, myjąc ją dzisiaj naliczyłem też kolejcję rudych plamek... To chyba garaż, w którym jest zawsze te +5,+10*C tak działa, cała ta zmarznięta paćka się rozmraza i zaczyna ucztę...

Ciekawostka #2 - Micra miała 6 lat gwarancji na blache, rdza pojawiła się po 7-dmiu :rotfl2:

PostNapisane: 2010-03-21, 16:43
przez h8r
Samochód jest bez ocynku i ma 20 lat... obecne samochody szybciej ruda bierze, więc nie ma się co dziwić... z wszelkim malowaniem serio poczekaj do lata, może jeszcze coś wyjść, teraz dodatnie temperatury to zaczyna wychodzić...

Re: Czy Honda musi rdzewieć?

PostNapisane: 2010-03-21, 16:56
przez Jerr
Mibars napisał(a):-Obydwa nadkola tylne, ale nie tam, gdzie zazwyczaj, tylko od strony przodu - RDZA.


Też mi tam bąble (5-10mm) się pojawiły ale tylko z prawej strony czyli od strony, która jest bliżej chodnika/trawnika.
Poza tym ślady przy listwach z tyłu, krawędź klapy, drzwi i błotnika...

Macie jakieś patenty na przygotowanie powierzchni przed malowaniem, ewentualnie jakieś dodatki do lakieru / podkłady - tak na przyszłość jak będę malował Rexa całego ? Marzeniem było by go ocynkować tylko to trochę mało realne :(

PostNapisane: 2010-03-21, 17:12
przez luxu$
Ja po lakierce tylne nadkola wymyłem i pojechałem barankiem wszystko wewnątrz nadkola. Puki co (odpukać) nic po zimie nie wyszło :)

PostNapisane: 2010-03-21, 17:14
przez Krychu
W sumie mam 9 miejsc z korozją, auto było równo rok temu lakierowane, jeszcze za czasów poprzedniego właściciela. Czy to jest normalne tempo "zjadania" CRXa?

no to wszystko wskazuje na to ze sie nie postarali jak rok temu ogarniali bude. swojego nie mylem kilka miesiecy, czyli przez cala zime, kilka dni temu umylem i nie zauwazylem nowych atakow rudej grazyny, a jezdzilem w sniegu i soli. nadkola nie gnija co mnie nawet dziwi, a o auto jakos nadzwyczajnie nie dbam. wiec nie jest to normalne tempo zjadania rexa ;) moze syf jest dobra warstwa ochronna

PostNapisane: 2010-03-21, 17:56
przez MaciusCrx
Większosc lakierników tez robi podstawowy błąd kłada szpachle na metal a nie na podkład a dla czego? bo szpachla zachodzi w związek chemiczny z blacha i szybciej koroduje i klijent znow przyjedzie... A zeby zaraz znow nie wyszło kładzie się najpierw podkład potem szpachle wtedy nie zachodza tak związki chemiczne szpachla nie na puchnie tak szybko..

PostNapisane: 2010-03-21, 18:05
przez bar_oo
u mnie są ślady sprzed zimy :) jakie były takie są szkoda że nie znikły przez zimę :) hehehe
też nadkola z tyłu, pod wlewem paliwa ( strasznie ), pod klamkami drzwi, do tego listwy boczne drzwi zrobiły się szare :) a kołpaki mają małe odpryski po tym zimowym syfiatym syfie :) taki urok aut, to tylko blacha, ja nie garażuję bo garażu swojego nie mam, a wy macie, a i tak wychodzi syf na wozach, to chyba trzeba zaakceptować

PostNapisane: 2010-03-21, 20:06
przez Ryba88
MaciusCrx napisał(a):Większosc lakierników tez robi podstawowy błąd kłada szpachle na metal a nie na podkład a dla czego? bo szpachla zachodzi w związek chemiczny z blacha i szybciej koroduje i klijent znow przyjedzie... A zeby zaraz znow nie wyszło kładzie się najpierw podkład potem szpachle wtedy nie zachodza tak związki chemiczne szpachla nie na puchnie tak szybko..


Ja nie słyszałem o jakiś reakcjach - może powiesz dokładniej o co chodzi ?Nakładanie szpachli na gołą blachę jest dozwolone w wielu systemach, ale pod warunkiem, że jest ona zdrowa, a nie zardzewiała. To prawda, że lepiej nakładać na podkład (też nie sprecyzowałeś jaki), ale jest to problematyczne (głównie czasowo) i dlatego mało kto tak robi.
Prostym rozwiązaniem tego problemu jest po nałożeniu szpachli na blachę, po wyszlifowaniu pokryć ją podkładem epoksydowym, który zapewni izolację, a wiec odporność antykorozyjną i techniką m/m od razu podkład akrylowy. W ten sposób oszczędzamy czas i mamy dobrą odporność antykorozyjną.

A rozwijając problem czasu - bez użycia promiennika IR, albo podniesienia temeratury otoczenia do 60 st. podkład epoksydowy utwardza się ok 12 h, akrylowy ok 6, to jest czas kiedy nie można pracować. Przy każdej przecierce trzeba by znowu izolować i znowu czekać - bardzo duże straty na czasie. Amator w garażu robiąc dla siebie może sobie na to pozwolić, ale ktoś zarobkowo się tym zajmujący już nie bardzo.

PostNapisane: 2010-03-21, 20:14
przez Jerr
Ryba88, chcesz powiedzieć, że jeśli ktoś robi to zarobkowo tzn., że ma odstawiać fuszerkę ?

PostNapisane: 2010-03-21, 20:45
przez Ryba88
To nie jest odstawienie fuszerki skoro jest to dopuszczalna technologia przez producentów w ich systemach napraw. Poza tym większość osób nie da gwarancji na elementy szpachlowane.
Jeszcze ponad to sam producent materiałów np. Novol daje gwarancję na 6 lat przy zastosowaniu odpowiedniej technologi naprawy więc musicie sobie zdać sprawę, że to nie jest wieczne. W praktyce wyegzekwowani tej gwarancji jest praktycznie niemożliwe, gdyż zawsze mogą zarzucić np. użycie nieoryginalnego rozcieńczalnika, czy zbyt krótki odstęp między warstwami itp itd.

BTW. Spytajcie się swoich lakierników czy używają podkładów reaktywnych lub epoksydowych - nie czy wiedzą o ich istnieniu tylko czy stosują powszechnie na autach klijentów - obstawiam, że NIE, lub ewentualnie za dopłatą.

PostNapisane: 2010-03-21, 21:17
przez TomekCRX
luxu$ napisał(a):Najlepiej cała zima w garażu :) w książce serwisowej powinni takie rzeczy pisać :D


święte słowa. Moja ma taki wpis w książce pojazdu :rotfl2: