Jest specjlalna procedura dla gości którzy przychodzą z takimi furami "na komputer". Konieczne są - laptop, zworka (w zależności od auta), jakiś kabel i kamienna twarz.
1. Otwierasz maskę (koniecznie! bez tego nie wygląda pro)
2. Wsadzasz komputer do auta i wpinasz się wtyczką za schowek (wpychasz kawałek kabla za schowek, żeby wyglądało jak podpięty, klient w tym czasie gapi się na silnik)
3. W zależności od typów kodów - zapinasz zworkę, rozpinasz złącze, odchylasz dywanik
4. Kluczyk na ON i liczysz mignięcia.
5. Na komputerze masz otwartą książkę z kodami, ewentualnie to co wymigało się wpisujesz w jakieś mądrze wyglądające okienko dosowe, żeby wyglądało pro.
Voila! Można skasować za diagnozę od 50 do 150zł w zależności od tzw. "współczynnika jelenia" który trzeba określić doświadczalnie.
Naprawa to osobna kwestia, w tym przypadku zastosowałbym się do rady kolegów i nabywszy multimetr zaczął sprawdzać. Są szybsze metody ale wymagają dużo droższego sprzętu.