Czy zepsułem cylinderek hamulcowy ?
Podczas rozbiórki zawiasu musiałem rozmontować hamulce. Odpiąłem przewód i mając już cylinderek na imadle (mam bębny) grzałem palnikiem odpowietrznik, bo nie chciał nawet drgnąć. Niestety pomimo rozgrzania go do czerwoności ukręcił się (trochę się ruszył, ale potem dupa). No więc nie wiele myśląc rozwierciłem go o są robione z miękkiego materiału i założyłem inny. Nie mniej jednak po rozwiercaniu w środku nie zauważyłem żadnego kanalika, którym miałby wypływać płyn, co mnie zdziwiło.
Teraz sedno:
Po złożeniu i podłączeniu przewodów po odkręceniu odpowietrznika nic nie leci z niego, nawet po całkowitym wyjęciu go. Wiadomo układ jest zapowietrzony, ale czy to normalne ?
Nie składałem hamulców dalej, więc nie mam jak "napompować" układu, bo nie ma szczęk i bębna.
Ale czy mimo to nie powinno "samo" lecieć z niego? Moja teoria jest taka, że przewierciłem trochę za bardzo i być może zaślepiłem te kanały. Pytam teraz bo nie chce mieć niemiłej niespodzianki gdy założę łożysko, szczęki i bęben, a okaże się, że nie mogę odpowietrzyć i będę musiał wszystko rozbierać
Teraz sedno:
Po złożeniu i podłączeniu przewodów po odkręceniu odpowietrznika nic nie leci z niego, nawet po całkowitym wyjęciu go. Wiadomo układ jest zapowietrzony, ale czy to normalne ?
Nie składałem hamulców dalej, więc nie mam jak "napompować" układu, bo nie ma szczęk i bębna.
Ale czy mimo to nie powinno "samo" lecieć z niego? Moja teoria jest taka, że przewierciłem trochę za bardzo i być może zaślepiłem te kanały. Pytam teraz bo nie chce mieć niemiłej niespodzianki gdy założę łożysko, szczęki i bęben, a okaże się, że nie mogę odpowietrzyć i będę musiał wszystko rozbierać

)
Odpowietrznik już mam, ale szkoda czasu, żeby się z tym bawić