Tylne hamulce swap czy robić bębny?
Mam dylemat w Solce. Jak już wcześniej pisałem nie mam hamowania na tyle. W dodatku coś się pieprzy z bębnami, bo zaczęły potwornie piszczeć i nawet ręczny przestał pracować (okładziny powinny być ok, dlatego stawiam na bęben). Żeby mieć święty spokój myślałem o kompletnym remoncie hamulców na tyle. Tzn. kupiłem korektor od sebasa, do tego nowe bębny, nowe lepsze szczęki, nowe tłoczki. Koszt operacji szacuję na 250zł + robota u mleka, bo ja bez warsztatu sam wymiany nie przeprowadzę (to nie motocykl, że ciach ciach i przed garażem silnik się z ramy wyciągało
).
Stąd pytanie. Czy jest to opłacalne w sensie ile może kosztować swap na tarcze? Słyszałem o ~600zł + robota, więc czy rzeczywiście zysk w jakości (różnicy) hamowania jest adekwatny do ceny?
).
Stąd pytanie. Czy jest to opłacalne w sensie ile może kosztować swap na tarcze? Słyszałem o ~600zł + robota, więc czy rzeczywiście zysk w jakości (różnicy) hamowania jest adekwatny do ceny?

