problem z aparatem z6
Jestem swieżo po swapie z5 na z6. Po ogarnięciu prawie wszystkich kabli odpalilem silnik i po przejechaniu ok 5km nagle zgasł. Brak iskry na świecy, szybka diagnoza - padł aparat zapłonowy. Podmieniłem moduł na ten z z5 - brak efektu, wniosek - walnięta cewka. Podmieniłem cewkę - fura odpaliła. Odpaliła ale tylko ze 3-4 razy, potem znowu zdechła.
Może tym razem moduł padł ale to jest szansa jedna na milion chyba. Jutro to sprawdzę.
Pytanie moje brzmi - czy jest coś co może rozwalać cewkę na bierząco?
dodatkowo: w nowej wiązce niepodłączona jest tylko lambda i wywala tylko błąd 41 (lambda)
z góry dzięki
Może tym razem moduł padł ale to jest szansa jedna na milion chyba. Jutro to sprawdzę.
Pytanie moje brzmi - czy jest coś co może rozwalać cewkę na bierząco?
dodatkowo: w nowej wiązce niepodłączona jest tylko lambda i wywala tylko błąd 41 (lambda)
z góry dzięki
ale po zamianie tak zeby kolejność była odpowiednia odpalił bardzo ładnie. i po chwili off jakby ktoś kluczyk przekręcił. Dodam jeszcze, że za pierwszym razem słychać było taką jakby mała eksplozję spod maski (tak jakby trzask spalanego bezpiecznika powiedzmy 100A ). za drugim razem już tak nie było