A więc problem się pogorszył, mimo czyszczenia silnika krokowego. W końcu zrezygnowany pojechałem z tym do mechanika i zaraz przed jego warsztatem mi zgasł. Mechanik popatrzył, odpalił z trudem, stwierdził, że silnik krokowy ani przepustnica to to nie są.
Sprawdził sondę, ale była w normie, kable ok. Sprawdził świece.... tragedia, świece wyglądały jakby miały milion km przebiegu. Rada pierwsza i podstawowa: ZMIEŃ ŚWIECE. Mój błąd, że nie sprawdziłem ich po zakupie auta. Popatrzył dalej, zdjął pokrywę od aparatu zapłonowego, palec był już lekko wytarty, diagnoza prosta, jeżeli świece nic nie dadzą to wina będzie po stronie aparatu zapłonowego, a ponieważ w tych samochodach wszystko łącznie z czujnikami itd. jest pakowane w jedną zasraną obudowe to lepiej i taniej wymienić cały aparat niż poszczególne części, bo przy przebiciu wszystkie czujniki lecą. Z jego doświadczenia wynika, że jest to najczęściej psująca się rzecz w elektryce tego silnika.
No cóż, świece kupione, jak przestanie padać to się je wymieni i mój portfel błaga, żeby nie trzeba było wymieniać aparatu zapłonowego
Co najciekawsze samochód mi zgasł i nie chciał odpalić pod sklepem ze świecami, pech chciał, że zabrakło mi 10zł na komplet tak to bym wymienił pod sklepem. Dzwoniłem po ludziach, żeby mi kase przywieźli, ew. jak to nie świece to scholowali, ale po 10 minutach stania i 20 próbach odpalenia, w końcu zaskoczył i do domu dojechał, obrotami falując.